Wycieczka szkolna Szlak Piastowski

„Wąskotorówką przez Szlak Piastowski”
Działo się to na przełomie maja i czerwca i było czymś w rodzaju DWUDNIOWEJ WYCIECZKI SZKOLNEJ. Swoją przygodę ze SZLAKIEM PIASTOWSKIM zaczęliśmy od Poznania. Nie wiem czy to akurat jest miasto w którym bierze początek ten szlak. Nie będę tu się za bardzo rozpisywał. No w każdym razie pierwszy dzień to był przyjazd do stolicy Wielkopolski w którym aż się roi od zielonych tramwajów, zakwaterowanie do hotelu, zwiedzanie rynku. Należy dodać, że w ratuszu co godzinę, gdy zegar wybije pełną godzinę z wieży wyłażą dwa barany i się pstrykają rogami, czy coś takiego.
W drugim dniu z samego rana autokar zawiózł naszą WYCIECZKĘ do miejscowości o dziwnie brzmiącej nazwie ŻNIN. Tereny te często nazywaną są PAŁUKAMI. Dokładne granice regionu, bliskiego kulturowo Wielkopolsce i Kujawom są trudne do wyznaczenia. Przyjmuje się, że zajmuje on pomiędzy rzekami Noteć i Wełna. Leżą one w pasie Niziny Wielkopolskiej Dzisiejsze PAŁUKI znajdują się w granicach administracyjnych sześciu powiatów: żnińskiego, nakielskiego, gnieźnieńskiego, wągrowieckiego, chodzieskiego i mogileńskiego. Region ten nigdy w historii nie był odrębną prowincją administracji państwowej, dlatego nie istniała uzasadniona potrzeba określania stolicy tej ziemi. To tylko mała wzmianka dla pasjonatów geografii.
Miasto ŻNIN walczy o miano stolicy PAŁUK, choć jeszcze mu do tego daleko. Walczy ponieważ o ten tytuł stara się WĄGROWIEC, też taka mieścina. W drugiej połowie XIV w. został otoczony murami. Pamiątkami z przeszłości są przede wszystkim gotycki kościół farny z początku XV w. i stojąca pośrodku pl. Wolności nieco późniejsza wieża ratusza, która od 1959 r. mieści część zbiorów Muzeum Ziemi Pałuckiej. Przy farze znajduje się stylowy dworek zwany Sufraganią – klasycystyczny budynek z końca XVIII w. W 1999 r. otwarto w nim Muzeum Sztuki Pałuckiej. Gdy przyjechaliśmy na stacje czekał na nas pociąg i to nie byle – wąskotorówka. Do małego, zielonego parowozu były podczepione kolorowe wagoniki. Po zapakowaniu nas po kilka łebków do każdego z „pulmanów”, ruszyliśmy. Nagle gwizd, nagle świst, para buch, koła w ruch. Ruszyła wagony i ciągnie z mozołem i toczy się koło za kołem. Powiedział by Tuwim.
Z okien wagoników można było dostrzec typowe pałuckie krajobrazy – malownicze pola, pagórki, torfowiska. Pierwszą miejscowością, w której zatrzymuje się ciuchcia jest Wenecja. Przy tej stacji znajduje się i działa Muzeum Kolei Wąskotorowej. Jej trzon stanowi 17 parowozów różnej konstrukcji i przeznaczenia, wyprodukowanych w Polsce, Niemczech i Belgii. Uzupełniono ją wagonami różnego typu: towarowymi, pocztowymi, cysternami, platformami. Jako atrakcje turystyczne są też pług śnieżny i piaskarka. Przebywając na terenie Pojezierza Gnieźnieńskiego warto zobaczyć samo jezioro, pod tym samym tytułem. Składa się ono z dwóch części: Wschodniej i Zachodniej. Jego powierzchnia wynosi około 130 ha, a maksymalna głębokość 20 m. Leży na wodnym szlaku rzeki Gąsawki, to raj dla kajakarzy.
Następnym etapem naszej KOLEJOWO – SZKOLNEJ WYCIECZKI jest WENECJA DOLNA. Gdy wysiedliśmy po lewej stronie mieliśmy ruiny zamku Diabła Weneckiego. Już od końca XV w. traktowano je jako swoisty kamieniołom, z którego czerpano cegły i kamienie na różne inwestycje. Dzięki wieloletnim badaniom archeologicznym, które doprowadziły do odsłonięcia zachowanych murów z nawarstwień gruzu i ziemi, a następnie zabezpieczenia ich jako tzw. trwałej ruiny, pozostałości zamku prezentują się dzisiaj całkiem okazale.
Jedziemy dalej torami, wzdłuż jeziora Biskupińskiego, nasza SZKOLNA WYCIECZKA. Po pewnym czasie, naszym oczom ujawnia się brama biskupińska BISKUPIN to jeden z najbardziej znany w Europie Środkowej rezerwat archeologiczny. Na skutek prowadzonych prac melioracyjno-irygacyjnych poziom wody w jeziorze Biskupińskim w 1933 r. obniżył się na tyle, że z wody zaczęły wystawać fragmenty umocnień starożytnej osady. Miejscowi chłopi zaczęli odnajdywać różne zabytkowe przedmioty, nie zdając sobie jednak sprawy z ich archeologicznej wartości. Dopiero dzieci uczęszczające do miejscowej wiejskiej szkoły poinformowały o dziwnych znaleziskach swojego nauczyciela i tak zaczęła się historia badań w Biskupinie.
Po blisko dwóch godzinach zwiedzania i zaopatrzeniu się w niezwykłe pamiątki z Biskupina. Głośny i piskliwy gwizd małej lokomotywy było słychać w oddali. To znak, że jedziemy dalej. Następny przystanek na trasie naszej wycieczki to miejscowość Gąsawy. Stojący w centrum wsi kościół parafialny p.w. św. Mikołaja łatwo ominąć, bo jego prosta forma zewnętrzna, typowa dla wielu innych drewnianych kościołów Wielkopolski, w żadnym razie nie zwiastuje bogactwa, nic bardziej mylnego. Przygodnego turystę zmylić może dobry stan budowli, gruntownie wyremontowanej w ciągu kilku ostatnich lat, tymczasem jest to obiekt, którego początki sięgają czasów przed „potopem” (szwedzkim), czyli pierwszej połowy XVII w. Na skutek późniejszych zmian pierwotne ściany o konstrukcji zrębowej zaczęły się odkształcać i pod koniec tegoż stulecia postanowiono je obudować konstrukcją ryglową, która przejęła na siebie ciężar dachu. Kilka lat później wnętrze odnowionej świątyni ozdobiono bogatą dekoracją malarską, która jednak została całkowicie zakryta tynkiem w połowie XIX w. To z pewnością perła sztuki sakralnej w województwie kujawsko-pomorskim.
Tak oto kończy się nasza SZKOLNA WYCIECZKA po Szlaku Piastowskim. Była to najprzyjemniejsza z podróży jakie do tej pory. Może dlatego, że towarzyszył jej charakterystyczny tupot kół i roznoszący się po okolicy czarny dym.